środa, 13 lipca 2016

Ciasto jogurtowe z brzoskwiniami i borówkami amerykańskimi

Szybkie, przyjemnie wilgotne, jedyna wada - trudno powstrzymać się przed zjedzeniem następnego kawałka;). Cień na tarasie, herbata i to ciasto to dla mnie idealne popołudnie.


Ciasto jogurtowe z brzoskwiniami i borówkami amerykańskimi

2 jajka
1,5 szklanki mąki
0.5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
1 szklanka cukru
laska wanilii
3 brzoskwinie
2 garści borówek amerykańskich
0,5 kostki masła
0,5 kubka jogurtu greckiego
łyżeczka cukru pudru do posypania


1. Nagrzałam piekarnik do 180 stopni. Foremkę wyłożyłam papierem do pieczenia i nasmarowałam brzegi masłem.

2. Przesiałam suche składniki.

3. W osobnej misce, w mikserze ubiłam masło z cukrem, dodając stopniowo rozmieszane jajka. Ubijałam przez około 3 minuty na dużych obrotach. Potem dodałam nasionka z jednej laski wanilii i jogurt grecki.

4. Delikatnie połączyłam suche składniki z mokrymi. Wylałam ciasto do blaszki. Na wierzchu poukładałam pokrojone brzoskwinie i borówki. Ciasto piekłam około 40 minut, sprawdzając stopień wypieczenia patyczkiem.








wtorek, 12 lipca 2016

Pomarańczowa nocna owsianka z nasionami chia

Ostatnimi czasy zbyt często opuszczałam śniadania. Jako osoba uzależniona od "snooza" w budziku wolałam nastawiać sobie dodatkowe 8 minut wylegiwania się pod pierzyną;).
Nie wspomnę już o zapomnianej paczce płatków owsianych stojącej na półce jak wyrzut sumienia...
Znalazłam jednak idealne rozwiązanie moich problemów - nocną owsiankę!
Śniadanie przygotowuję sobie dzień wcześniej i rano tylko wyciągam z lodówki, wrzucam na wierzch owoce i się delektuję. Jeszcze jeden plus -  z tej porcji mam z głowy superzdrowe śniadania przez 4 dni pod rząd:).
W tej wersji owsianka pomarańczowa - myślę jednak, że można popuścić sobie wodze fantazji i pokombinować z innymi dodatkami dla urozmaicenia.
W wersji wegańskiej - pomiń jogurt:).



Nocna owsianka na zimno z chia i pomarańczami

2 kubki płatków owsianych
4 łyżki nasion chia
2 kubki mleka roślinnego (u mnie migdałowe)
1/4 szklanki świeżego soku pomarańczowego
Skórka otarta z pomarańczy
2 łyżki miodu



1. Wymieszałam razem suche składniki w misce.

2. Do mleka dodałam sok pomarańczowy, miód i skórkę pomarańczową. Całość porządnie wymieszałam.

3. Połączyłam suche składniki z mokrymi. Owsiankę przełożyłam do słoiczków i zakręcone włożyłam do lodówki. Zostawiłam na noc.

4. Rano do pierwszego słoiczka dodałam nieco pomarańczy, łyżkę jogurtu naturalnego i posypałam prażonymi pestkami dyni. Taką owsiankę można zjeść od razu, albo spakować sobie na lunch do pracy.



niedziela, 15 maja 2016

Wegańska tarta z rabarbarem i truskawkami

Sezon na rabarbar w pełni, a jadąc dziś z Poznania zauważyłam pierwsze przydrożne stoisko z truskawkami. Część truskawek pochłonęłam od razu, natomiast te, które dowiozłam do domu, lekko sterane życiem w torebce foliowej znalazły się w tandemie wraz z rabarbarem w nadzieniu mojej tarty.
Baza do tarty w wersji wegańskiej - zamiast masła użyłam oleju rzepakowego z pierwszego tłoczenia i muszę przyznać, że fajnie to działa. Z racji tego, że w cieście nie ma cukru, spód do tarty na pewno sprawdzi się w jakiejś wytrawnej wersji tego dania. No i pamiętajmy o tym, że olej rzepakowy jest naturalnym źródłem steroli roślinnych oraz witaminy E i dlatego warto o nim pamiętać:).






Tarta z rabarbarem i truskawkami

Spód tarty:
2 2/3 kubka mąki
2/3 kubka oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
1/2 łyżeczki soli

Nadzienie:
1/2 kg truskawek
2 kubki posiekanego w plasterki rabarbaru
1/3 kubka mąki
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki cynamonu
1 kubek cukru


1. Mąkę zmieszałam z solą, wlałam doń olej rzepakowy. Zmieszałam wszystko łyżką do połączenia składników. Ciastem wyłożyłam formę do tarty i podpiekłam je w temperaturze 180 stopni przez około 10 minut.

2. Wymieszałam mąkę z cukrem i przyprawami w misce. Wrzuciłam do miski pokrojone truskawki i rabarbar, całość przemieszałam tak, żeby owoce pokryły się mieszaniną mąki i cukru.

3. Wyłożyłam nadzienie na podpieczony spód i piekłam przez 30 minut w temperaturze 160 stopni.






sobota, 14 maja 2016

Crostata razy dwa. Jedna pomidorowa, jedna z botwinką - obie w glazurze miodowo tymiankowej.

Danie w sam raz na majowe, słoneczne popołudnie. Ciasto jest przepysznie kruche, a nadzienie...sami spróbujcie:).



Crostata

Ciasto:

125 g mąki
75 g mąki kukurydzianej
1/4 łyżeczki soli
150 g masła
1/2 kubka startego, ostrego w smaku sera (u mnie cheddar)
1 jajko do posmarowania ciasta

Nadzienie:

Botwinka i młode buraki
Pomidorki cherry
2 łyżki octu jabłkowego
1 łyżka miodu
3 łyżki oliwy z oliwek
Pół główki czosnku
mały pęczek tymianku
1 kubek startego cheddara
sól, pieprz


1. Do misy robota kuchennego wsypałam mąki, posiekałam zimne masło w kostkę, dodałam sól i mieszałam aż zawartość zaczęła się zbijać w małe grudki. Na tym etapie dodałam około 3 łyżki lodowatej wody. Całość zagniotłam, rozwałkowałam na 2 blaty bezpośrednio na papierze do pieczenia i włożyłam na parę chwil do zamrażarki.

2. Oliwę z oliwek, miód i ocet wlałam do rondelka. Na małym ogniu podgrzałam składniki i dodałam całe obrane ząbki czosnku i tymianek. Potrzymałam glazurę kilka minut na małym ogniu.

3. Pomidorki pokroiłam w plasterki, wyłożyłam na ręcznik kuchenny i porządnie posoliłam. Zostawiłam je na ręczniku na około godzinę.

4. Botwinę i pokrojone w plasterki buraki podsmażyłam moment na oliwie z oliwek.

5. Oba schłodzone blaty posypałam potartym serem. Na jeden poukładałam osuszone pomidorki, polałam całość glazurą miodową z czosnkiem i tymiankiem. Analogicznie postąpiłam z drugim blatem i buraczkami.

6. Brzegi ciasta zawinęłam lekko wokół nadzienia. Posmarowałam rozmąconym jajkiem i piekłam w temperaturze 180 stopni, aż brzegi nabrały pięknego, brązowego koloru.






Smacznego!








poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Jajka w kokilkach z sosem szczawiowym

Na niedzielne śniadanie warto zrobić coś wyjątkowego. Dzisiejszy dzień, choć pochmurny, zaczęliśmy od wyprawy na łąkę, tuż za płotem. Jacek nazrywał sobie listków krwawnika, które włożył w książkę do suszenia i planuje umieścić w swoim zielniku, a ja przyniosłam do domu pół koszyka młodziutkiego szczawiu. Tak, my z Jaconem nie popieramy łowiectwa, natomiast zbieractwo jak najbardziej:).
Na zupę tego szczawiu trochę mało było, postanowiłam więc wykorzystać go trochę bardziej kreatywnie.
To śniadanie dla tych, którzy lubią kwaśne potrawy - ja uwielbiam, jestem z tych co pasjami piją wodę z kiszonej kapusty, czy ogórków. A szczaw z jajem rozumieją się doskonale:).




Jajka zapiekane w sosie szczawiowym
(4 porcje)

1 spory pęczek szczawiu (około 150-200 g)
2 łyżki masła
pół pęczka dymki
1/4 kubka śmietany kremówki
szczypta soli
4 jajka
rozgnieciony w moździerzu pieprz kolorowy


1. Szczaw wymyłam porządnie, na patelni rozgrzałam masło i podsmażyłam na niej posiekaną dymkę.

2.Dorzuciłam na patelnię wymyty szczaw. Podsmażyłam chwileczkę, aż zmniejszył objętość i zaczął zmieniać kolor na oliwkowo-zielony. 

3. Wlałam kremówkę, dodałam sól i na małym ogniu poddusiłam całość przez około minutę.

4. Przygotowałam kokilki - wysmarowałam je masłem. Wypełniłam naczynie żaroodporne wrzątkiem tak, żeby po wstawieniu doń kokilek woda sięgała połowy ich wysokości.

5. Do każdej kokilki włożyłam 2 łyżki sosu szczawiowego i wbiłam jajko, posypałam wszysko kolorowym pieprzem.

6. Zapiekałam w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez około 12 minut- idealnie jest gdy białko jajka jest ścięte, a żółtko płynne.

7. Zagryzłam śniadanie świeżo upieczoną bułką z masłem. Pycha!

piątek, 26 lutego 2016

Sernik nad serniki. Znowu:)

Dobra...może jestem monotematyczna, ale zakochałam się w tych amerykańskich sernikach i nie mogę przestać ich piec! Ten jest cudownie wysoki, tak kremowy, że rozpływa się w ustach pozostawiając posmak skórki cytrynowej na języku...poezja deserowa w najczystszej postaci. A ile wariacji można na temat tego sernika wykonać...dodać owoce, dolać nieco irish cream albo whisky do masy serowej, zmieszać z rozpuszczoną gorzką czekoladą - co komu w duszy gra:).
Przepis pochodzi z niesamowitej książki mojej guru cukierniczej Dorie Greenspan zatytułowanej "Baking - From my Home to Yours". 
Zmodyfikowałam recepturę nieco - oryginał woła o 900 gram serka typu cream cheese (taki jak Philadelphia) - co w naszych polskich warunkach sprawia, że ciasto to staje się cokolwiek drogie w wykonaniu. Cream cheese zawiera w sobie około 30% tłuszczu, ja szczerze mówiąc dokonałam pewnego oszustwa - użyłam 2 opakowań 350g  "Delikatnego Twarogu" President (zawartość tłuszczu 10%), jednego opakowania 250g serka mascarpone (zawartość tłuszczu około 60%) i dodałam jeszcze do masy 50g miękkiego masła. Może to nie są idealnie obliczone proporcje i operację wykonałam nieco "na oko" - efekt jest jednak świetny. Sernik absolutnie nie smakuje "chudo", jest bogaty w smaku i z aksamitną teksturą. Do ciasteczkowego spodu dodałam też nieco imbiru - moim zdaniem składnik ten dobrze rozumie się z cytryną. 


Sernik amerykański

Spód:
1,5 kubka pokruszonych herbatników zbożowych
1/2 łyżeczki mielonego imbiru
szczypta soli
5 łyżek roztopionego masła

Masa serowa:
700 gram serka homogenizowanego (u mnie Twaróg Delikatny President)
250 g mascarpone
(oba sery w temperaturze pokojowej)
50 g miękkiego masła
1 1/3 kubka cukru
szczypta soli
4 duże jajka w temperaturze pokojowej
1/2 kubka kremówki i 1/2 kubka kwaśnej śmietany 18% zmieszane razem
otarta skórka i sok z jednej cytryny

1. Ciasteczka zblendowałam na drobne okruszki, zmieszałam z roztopionym masłem i imbirem. Wyłożyłam tortownicę (średnica 24cm) papierem do pieczenia i masą ciasteczkową, trzeba ją dobrze przygnieść palcami i dobrze zrobić dookoła foremki leciutki kołnierzyk z masy ciasteczkowej.

2. Spód ciasteczkowy piekłam do lekkiego zbrązowienia w temperaturze 180 stopni (niecałe 10 minut), potem wyciągnęłam, odstawiłam do studzenia.

3. Nalałam pełny czajnik wody i wstawiłam na gaz by się zagotowała. Tymczasem umieściłam moje serki i miękkie masło w misie robota kuchennego - włączyłam mikser na dużych obrotach i mieszałam serki przez około 4 minuty. 

4. Z mikserem nadal pracującym, stopniowo dosypywałam cukier i dodałam szczyptę soli. Dodałam też skórkę otartą z cytryny i sok cytrynowy Pozwoliłam im się ubijać przez następne 4 minuty. 

5. Następnie zaczęłam wbijać jajka - po jednym, miksując około minuty przed każdym następnym. 

6. Na koniec na niskich obrotach miksera dolałam zmieszane śmietany. Całość przemieszałam jeszcze łyżką kuchenną by upewnić się, że przy ściankach nie zostały żadne "niedomieszki"

7. Foremkę owinęłam szczelnie folią aluminiową. Wlałam masę serową do tortownicy z ciasteczkowym spodem. Tortownicę umieściłam w większej formie wypełnionej zagotowaną uprzednio wodą. Całość włożyłam do piekarnika rozgrzanego do 160 stopni.

8. Sernik piekłam 1,5 godziny. Następnie wyłączyłam piec i zostawiłam sernik na następną godzinę w uchylonym piekarniku. 

9. Nadludzkim wysiłkiem wystudziłam sernik nie wyżerając ani kawałka i pozwoliłam mu dojść do perfekcji poprzez spędzenie nocy w lodówce:).

No...i na drugi dzień można jeść:)






czwartek, 21 stycznia 2016

Hummus księżniczki

Jakim cudem nie dodałam jeszcze do Kukinarium przepisu na hummus? Myślę, że może tu chodzić o to, że zjadam go szybciej niż zdążę sfotografować;).
Dziś udało mi się jednak dopaść hummus z aparatem. Z dodatkiem pieczonego buraka nabiera ślicznego różowego koloru - prawdziwy hummus księżniczki;).
Tym razem mój hummus jest z wielkopolskim twistem - polany moim ukochanym olejem rydzowym.



Hummus z pieczonym burakiem

200 g ciecierzycy
5 łyżek pasty sezamowej tahini
1/2 szklanki ekstra dziewiczej oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku
sok z 1 cytryny
1 niewielki burak upieczony w folii
sól

1. Ciecierzycę namoczyłam dzień wcześniej i postawiłam w chłodnym miejscu na noc. Na drugi dzień odcedziłam cieciorkę i ugotowałam ją w świeżej lekko osolonej wodzie aż do miękkości - trochę to trwa!

2. Ugotowaną cieciorkę miksuję z pastą tahini, oliwą z oliwek, rozdrobnionym czosnkiem i sokiem z cytryny. Jeżeli uznamy, że masa jest za gęsta można zmodyfikować jej konsystencję dodając nieco zimnej wody, albo więcej oliwy z oliwek. Na koniec dodałam do smaku soli i zmiksowałam hummus z pieczonym burakiem.

3. Hummus lubię tłuściutki, więc polewam zawsze jeszcze dodatkowo dobrą oliwą z oliwek, tym razem jednak nie mogłam się oprzeć olejowi rydzowemu - jest przepyszny!